Justyna (Inka) Ilasz: Witam serdecznie! Spotykamy się na tej konferencji kolejny raz, jest pani związana z Akademią Nauk Stosowanych w Lesznie, prowadzi tam pani zajęcia ze studentami pedagogiki. Podczas konferencji opowiadała Pani o swojej pracy. Prof. Joanna Mytnik w swoim wystąpieniu przyrównała edukację do pociągu widmo, jadącego donikąd, którym kierują maszyniści, których nikt nie uczył, jak ten pociąg prowadzić. Czy zgadza się Pani z tą metaforą?
Marta Grześko-Nyczka: Dzień dobry. To bardzo mocna metafora i pewne uogólnienie. Natomiast gdybyśmy nie mieli sobie nic do zarzucenia jako środowisko akademickie, nie wyszłaby kolejna monografia zbiorowa pod moją redakcją z serii „Nowa szkoła – szkoła wyższa”, gdzie właśnie kwestie doskonalenia kształcenia osób chcących uczyć w szkole są poruszane. Oczywiście podobnie jak mówimy o tym, że kondycja szkół podstawowych i średnich jest zróżnicowana, tak i na uczelniach wyższych kształcenie nauczycieli i nauczycielek przebiega w różny sposób i zależy od wielu czynników. Przygotowanie osób do pracy w przedszkolach i klasach I-III ma dużo bardziej praktyczny wymiar niż przygotowanie geografów, historyków czy polonistów, gdzie wiedza przedmiotowa dominuje nad metodyczną, poświęconą rozumieniu procesów uczenia się i umiejętnościom organizowania ich.
I.I. Zastanawiam się jak często wykładowcy i wykładowczynie akademiccy prowadzą zajęcia metodami, o których opowiadają na zajęciach. Czy to częsta praktyka? Pani podczas swojej prelekcji przedstawiała aktywne sposoby pracy z grupami podczas zajęć. Wydaje się, że już od tylu lat o tym się mówi, że powinna być to powszechna praktyka na uczelniach. Dlaczego tak się nie dzieje?
Transformacja osób uczących jest niezwykle trudnym procesem bez względu na to na jakim poziomie kształcenia pracują. Wszyscy doświadczyliśmy edukacji monologowej opartej na behawioryzmie i te wzory mocno tkwią w naszej świadomości. Poza tym kadry akademickiej nikt nie kształci do dydaktyki, uznaje się, że specjalista w jakiejś dziedzinie poradzi sobie w pracy ze student(k)ami. Więc o tym, w jaki sposób kształci decydują indywidualne predyspozycje, myślenie o roli wykładowcy i studenta. Dopóki nie zrozumie, że czas na konstruktywizm i zwiększoną aktywność uczących się zamiast nauczających, pewnie będzie posługiwał starymi, znanymi schematami kształcenia akademickiego. Tak jak wspomniałam na wykładzie, na mój warsztat pracy bardzo silny wpływ miały doświadczenia pracy trenerskiej w ramach programu Erasmus+. Odkrycie zasady partnerstwa edukacyjnego w praktyce oraz jego efektywności pozwoliło mi aktualizować swoje podejście do pracy nauczyciela na miarę współczesnej wiedzy i potrzeb. To dla mnie interesująca przygoda, która trwa.
I.I.: Czym dla Pani jest partnerstwo edukacyjne? Jak realizuje Pani tę ideę w pracy ze studentami i studentkami?
M.G.-N.: Na uczelni, ale także w projektach międzynarodowych Erasmus+, nauczyłam się, jak istotna jest integracja, poczucie bezpieczeństwa i wzajemne uczenie się. Partnerstwo zakłada, że każdy uczestnik procesu edukacyjnego wnosi coś wartościowego, dlatego tak ważne jest, by studenci i studentki mogli w pełni angażować się w zajęcia, które są odpowiednio zaprojektowane przez nauczyciela. To podejście może być stosowane nie tylko wśród dorosłych, ale i w pracy z dziećmi. Jeśli stworzymy przestrzeń do podmiotowego traktowania, pozwolimy uczniom i uczennicom rozwijać swoje potencjały, a oni staną się aktywnymi uczestnikami i uczestniczkami procesu edukacyjnego.
Jakie ma Pani podejście do edukacji. Jakie ma Pani przekonania na temat roli nauczycieli_ek w kształtowaniu przyszłości?
Marta Grześko-Nyczka: W moim przekonaniu, edukacja jest kluczem do zmiany, a kadra pedagogiczna ma ogromny wpływ na kształtowanie przyszłości społeczeństwa. Jeśli marzymy o lepszej szkole, to musimy zacząć działać wspólnie. Na uczelniach pedagogicznych powinniśmy zmieniać podejście do nauczania, oferując lepsze wzorce i metody pracy, które inspirują i angażują studentów i studentki do samodzielnego odkrywania i zdobywania umiejętności. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby w procesie edukacyjnym łączyć to, co już sprawdzone, z nowymi, bardziej efektywnymi rozwiązaniami.
I.I: A co takiego stanowi dla Pani cel pracy nauczycielskiej? Jakie wartości i cele przyświecają Pani w codziennej pracy z osobami studenckimi?
M.G.-N.: Bez względu na to, jaki przedmiot realizuję, myślę o tym, że moim nadrzędnym celem jest przede wszystkim przygotowanie przyszłych nauczycieli_ek do zawodu. Ta myśl przyświeca moim działaniom. Zdaję sobie sprawę, że aby to osiągnąć, nie wystarczą tradycyjne wykłady- tzw. „przekazywanie wiedzy”. Moim zadaniem jest stworzenie takich warunków, w których studenci i studentki będą mogli zdobywać praktyczne umiejętności i kompetencje. Dziś bardzo ważna jest kreatywność, która nie tylko pozwala dostosować się do zmieniającego się świata, ale także reagować dynamicznie na sytuacje wychowawcze i dydaktyczne. Tę kluczową umiejętność można najlepiej rozwijać w środowisku sprzyjającym twórczemu myśleniu i eksperymentowaniu - nie podczas słuchania wykładów.
I.I.: Mówiła Pani o inspiracjach, które miała Pani w trakcie swojej kariery zawodowej. Jakie książki, czy doświadczenia miały dla Pani szczególne znaczenie?
M.G.-N.: Jednym z niezwykle istotnych momentów w moim rozwoju zawodowym było spotkanie z książką Ani Szulc oraz z nią samą. Jej książka "Nowa szkoła" stała się dla mnie dowodem na to, że nowoczesne koncepcje pedagogiczne można skutecznie wdrażać nawet w publicznych szkołach w Polsce. Mogłam wreszcie zacząć posiłkować się rodzimymi przykładami na zajęciach. Mam ich teraz więcej, nie tylko od Ani Szulc. Niemniej współdziałamy cały czas, a nasza współpraca zaowocowała także serią książek „Nowa szkoła – szkoła wyższa”, która stanowi kontynuację myśli zawartej w jej pierwszej książce. To, co robimy, współpracując z innymi edukatorami i edukatorkami, daje mi ogromną satysfakcję i pomaga łapać nowe perspektywy. Doceniam bardzo to wzajemne wymienianie się doświadczeniem. Na dziś szczególnie inspirująca dla mnie jest książka prof. Mytnik o gamifikacji, która przeniosła mnie w nowe, nieznane dotąd wymiary kształcenia.
I.I.: Wspomniała Pani także o roli refleksji i krytycznego myślenia w edukacji. Jak wprowadza Pani te elementy do swoich zajęć?
M.G.-N.: Krytyczne myślenie to dla mnie fundament w procesie edukacyjnym. Zachęcam swoich studentów i studentki do zastanawiania się nad własnym procesem uczenia się, a także do wyciągania wniosków z tego, co omawiamy na zajęciach. W czasie pandemii zaczęłam stosować tzw. "wyjściówki" – krótkie, indywidualne wypowiedzi, które studenci wysyłają do mnie po każdych zajęciach. To pozwala im na refleksję nad tym, co było dla nich ważne, co nowego odkryli, i jakie pytania pojawiły się w trakcie nauki. Dzięki temu mogą połączyć teorię z praktyką, a ja mam szansę lepiej poznać ich potrzeby i myślenie.
I.I.: Przestrzeń i jej organizowanie to kolejny ważny temat, który poruszyła Pani w swojej pracy. Jakie zmiany w przestrzeni edukacyjnej uważa Pani za kluczowe?
M.G.N.: Przestrzeń w edukacji nie powinna nas ograniczać. W tradycyjnym układzie, w którym uczniowie siedzą w rzędach, nie da się zbudować nowej kultury uczenia się. Uważam, że jeśli chcemy zmiany, musimy wyjść poza te schematy – zarówno w przestrzeni, jak i w podejściu do procesu nauczania. Czasem zmiana oznacza przestawienie ławek, wyjście na świeże powietrze, a innym razem – po prostu zmianę naszego nastawienia. Chcę, by moi studenci i studentki poczuli, że rola osoby uczącej i uczącej się wymaga transformacji i samodzielnego myślenia, i żeby mieli możliwość doświadczyć tego na sobie – to najcenniejszy sposób – nauki przez modelowanie.
I.I.: A co w Pani rozumieniu oznacza empatia w edukacji?
M.G.-N. Empatia to nie tylko tworzenie dobrych, autentycznych relacji. To przede wszystkim twórcze podejście do nauki, które ma na celu tworzenie lepszego świata. W mojej pracy staram się być uważna na potrzeby studentów i studentek, dostosowując metody do ich stylu uczenia się. Empatia przejawia się również w tym, jak buduję relacje z grupą – dbam o atmosferę bezpieczeństwa i otwartości, w której osoby studiujące mogą się rozwijać i dzielić swoimi pomysłami. Chcę, by czuły się komfortowo, by nie bały się wyrażać swoich opinii, a także by współuczestniczyły w podejmowaniu decyzji związanych z ich procesem uczenia się.
I.I. Na koniec – jaką rolę odgrywa ewaluacja w Pani pracy? Jak Pani zbiera informacje zwrotne od studentów i studentek?
M.G.-N. Ewaluacja jest dla mnie kluczowym narzędziem w doskonaleniu warsztatu pracy. Po każdym cyklu zajęć studenci wypełniają anonimowe ankiety, w których pytam o to, co było dla nich ważne, co pomogło im się rozwinąć, a co mogłoby zostać ulepszone. Cieszę się, że osoby, które uczę pozytywnie oceniają moje zajęcia, ale również brakuje mi czasem konstruktywnych uwag. Jedna z moich studentek napisała ostatnio, że chciałaby mieć jeszcze większą swobodę w dochodzeniu do wiedzy, co bardzo mnie ucieszyło. To dla mnie sygnał, że powinnam stworzyć jeszcze więcej przestrzeni na samodzielną eksplorację i rozwój. Dokładnie taki jest kierunek, jakim staram się podążać, choć nie jest łatwo wytyczać nowe ścieżki – dużo łatwiej jest podążać za znanym schematem.
Marta Grześko-Nyczka – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki. Pedagożka, trenerka i nauczycielka akademicka w Instytucie Pedagogicznym Akademii Nauk Stosowanych w Lesznie. Łączy pracę naukowo-badawczą z działalnością popularyzatorską i praktyką pedagogiczną, nieustannie balansując między teorią a codziennymi wyzwaniami rodzinnej, szkolnej i akademickiej rzeczywistości.